Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 117 111 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Star Wars 3D

sobota, 28 stycznia 2012 18:36

Dzień dobry

Siemka, krótkie info: W związku jakiego to mamy kochanego premiera nie moge wam pokazać wpisu z bardziej wiarygodnej i ciekawszej strony ale to co tu znajdziecie powinno wam wystarczyć;)

Nasz kochany twórca sagi Star Wars uznał, że nie zrobi więcej części, ale zrekompensuje nam to w odnowionej wersji 3D, każdej części więć nie ma się co martwić. Wg planu, co roku będzie się pojawiałanowa odsłona w 3D. Niestety dopiero w 2018 poznamy zakończenie gwiezdnej sagi w 3D. Na razie, na 10 lutego zapowiada się premiera pierwszego epizodu w wersji 3D. W USA podczas premierowego seansu wszyscy otrzymają okulary 3D wzorowane na goglach Anakina podczas wyścigu. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora filmu możemy oglądać spoty zapowiadające jedną z części naszej kochanej sagi. "Gwiezdne Wojny Część I Mroczne Widmo 3D" zapowiada się bardzo imponującą. Na oficjalnej stronie filmu możemy nakupić sobe gadżetów takich jak miecze, koszulki, figurki itp. Coż, każdy szanujący się fan na pewno będzie, obowiązkowo! A tym czasem gdy szukałam jeszcze kilku informacji, którymi chciałam się z wami podzielić znalazłam całkiem niepochlebne słowa. Coż, dla potencjalnej osoby, która "lubi" Gwiezdne Wojny tak jak ja "lubie" oglądać z moim tatą Star Treka (-.-) ale mnie to troszkę zabolało jak przeczytałam te komentarz. Cytuje: "W przypadku wersji 3D (nikomu niepotrzebnej, ale i tak przygotowywanej) na pierwszy ogień pójdzie (nie)sławny „Episode I: The Phantom Menace”.". Ja tak nie uważam. Ale każdemu Lucasfilm nie dogodzi. Nie dawno ukazala się cała saga na Blu-Ray, jeszcze nie miałam okazji jej obejrzeć, ponieważ zalega mi w szafie;) plus jeszcze wszystkie części są w polskim dubbingu ale trzeba próbować wszystkiego;). Jestem pewna, że Greogor Lucas nas nie zawiedzie i oglądanie Star Wars w trójwymiarze bedzie tak emocjonujące jak zawsze:). Zacytuje mojego szanownego tatusia: "...jak lLucas coś robi, to się nie piepszy i robi porządnie...", to chyba z tąd  Yoda mówi "Nie próbuj, rób albo nie rób." No dobra, nigdy nas Lucas nie zawiódł to i teraz nie zawiedzie;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Najnowsza i najdrorzsza ze Star Wars- The Old Republic(czyjaś recenzja)

wtorek, 24 stycznia 2012 17:03

Star Wars: The Old Republic

23 gru 11, 10:26 Shal / Shal
Star Wars: The Old Republic
Star Wars: The Old Republic

Z wielu powodów zawód recenzenta czy redaktora portalu, traktującego o grach wideo jest bardzo prosty. Kochamy swoją pracę, wkładamy w nią całe serce, nasza praca jest naszą największą przyjemnością. W zależności od tego, jaką przyznamy ocenę, zależy czasem być albo nie być danego studia, a nawet wydawcy, ciąży więc na nas spora odpowiedzialność. W przypadku wysokobudżetowych tytułów, globalnie rozreklamowanych produkcji AAA, bywa jednak inaczej. Ogromne oczekiwania graczy i krytyków powodują, że łatwo popełnić błąd, ulec presji i medialnemu zgiełkowi, który powoduje, że z założenia powinniśmy ocenić grę bardzo wysoko. Niektórzy tej presji niestety ulegają...

Wśród takich gier są jednak pozycje, co do których poprzeczka oczekiwań została zawieszona tak wysoko, a poniesione przez wydawcę nakłady tak ogromne, że paradoksalnie presja ta znika. Pozostaje jedynie obiektywna, zimna analiza poszczególnych elementów, z których składa się dana gra. O takich produkcjach mówimy, że mają potencjał zapisania się na zawsze w annałach historii. Granica pomiędzy olśniewającym triumfem, a bolesnym upadkiem jest jednak bardzo cienka. Jedyną produkcją z tych, które ukazały się w tym roku i mieszczących się w zbiorze właśnie takich, potencjalnie genialnych gier, jest "Star Wars: The Old Republic"...

Właściwie każdą recenzję wysokobudżetowej gry, reprezentującą gatunek MMORPG zaczynamy tym samym zdaniem: czy produkcji X udało się wreszcie zdetronizować "World of Warcraft", czy też podzieli los innych, jej podobnych, które szybko zajęły odpowiednie miejsce w szeregu? Tym razem musimy do rzeczy podejść inaczej. Studio odpowiedzialne za powstanie "SW: TOR" to przecież legendarne BioWare, które, pomijając wypadek przy pracy, jakim była "Dragon Age 2", już na zawsze pozostanie niedościgłym wzorem dla wszystkich, którzy chcieliby stworzyć przekonującą grę RPG, twórcy "Baldur's Gate", pierwszej "Dragon Age", serii "Mass Effect", a przede wszystkim "KOTORów". Używając terminologii piłkarskiej, mamy więc do czynienia z Realem Madryt po letnich zakupach, po raz kolejny rzucającym wyzwanie Barcelonie. I choć nikt nie zaprzeczy, że Real jest obecnie wspaniałą drużyną, to jednak Barcelona nadal gra swoje. I wygrywa wszystko, co tylko jest do wygrania.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Luke Skywalker wikipedia

niedziela, 22 stycznia 2012 22:16

Luke Skywalker

Mark Hamill, odtwórca roli Luke'a Skywalkera
Postać z Gwiezdnych wojen
Luke Skywalker
Data urodzin 19 BBY
Data śmierci Pomiędzy 40 ABY a 127 ABY
Ranga pilot X-winga, dowódca rebelii, mistrz Jedi
Planeta Tatooine (urodzony Polis Massa)
Rasa Człowiek
Płeć Mężczyzna
Wzrost 1,72 m
Kolor włosów ciemny blond
Kolor oczu niebieski
Przynależność Sojusz dla przywrócenia Republiki, Nowy Zakon Jedi, Nowa Republika, Galaktyczna Federacja Niezależnych Sojuszów;
Imperium Galaktyczne, Sithowie (tymczasowo, ok. 9 ABY)
Pojazd X-wing (Red 5)
Broń Moc, miecz świetlny, blaster
Aktor Mark Hamill (odtwórca roli), Bob Bergen (głos w Jedi Outcast i Jedi Academy)

Luke Skywalker - postać fikcyjna, jeden z głównych bohaterów Sagi Gwiezdnych wojen.

Syn Anakina Skywalkera i królowej Naboo - Padme Amidali, bliźniaczy brat Lei. Urodził się w ośrodku medycznym w pasie asteroid Polis Massa, gdzie jego matka została ukryta przed Vaderem. Wychował się na planecie Tatooine u swojego wujostwa - Beru i Owena Larsów na farmie wilgoci. Gdy na farmę Larsów trafia R2-D2 wraz ze swoim towarzyszem C-3PO, życie Luke'a zmienia się nie do poznania. Szukając niesfornego R2-D2 spotyka Bena Kenobiego, który zaznajamia go z Mocą i daje mu miecz ojca, który wziął po pojedynku z Anakinem Skywalker (wtedy Darth Vader). Wraz z Hanem Solo - pilotem Sokoła Millenium opuszczają Tatooine, aby przekazać Rebeliantom ukryte w pamięci R2-D2 plany stacji bojowej Imperium, zwanej Gwiazdą Śmierci. Wkrótce Obi-Wan ginie, a Luke w Bitwie o Yavin niszczy tę stację, pilotując X-winga. Po zwycięstwie przyłącza się na stałe do Rebelii.

Po Bitwie o Hoth, podążając za wskazówkami ducha Obi-Wana, trafia na planetę Dagobah w celu szkolenia u mistrza Jedi - Yody. Przez nieszczęśliwy ciąg wydarzeń staje do pojedynku ze Darthem Vaderem (któremu imperator nakazał przeciągnięcie na ciemną stronę młodego Skywalker'a). W finale pojedynku Luke traci rękę i dowiaduje się okropnej prawdy - Darth Vader to Anakin Skywalker - jego ojciec.

Ze zwykłego człowieka w ciągu kilku lat staje się najpotężniejszym Jedi w Galaktyce. Uwalnia swego przyjaciela - Hana Solo - z rąk Jabby. Lecz podczas bitwy o Endor Imperator ponownie chce go przekabacić na ciemną stronę mocy. Luke musi ponownie zmierzyć się z Vaderem. Wściekły, Luke prawie go zabija. Imperator widząc że Luke nie przyłączy się do niego torturuje go błyskawicami mocy. Vader, w którym miłość do syna zwycięża nad Ciemną Stroną Mocy zabija Imperatora Palpatine'a, poświęcając swoje życie. Umiera po Jasnej Stronie Mocy. Luke zabiera jego ciało i ucieka w ostatniej chwili przed zniszczeniem Gwiazdy Śmierci. Zgodnie z obyczajami Jedi pali zwłoki swego ojca na Endorze[1]. Przyczyniając się do zwycięstwa Rebeliantów w Bitwie o Endor świętuje razem z nimi, przy okazji spostrzega też duchy Yody, Obi-Wana, a po chwili pojawia się też duch jego ojca, tym razem w postaci Rycerza Jedi, a nie Sitha.

Na fali entuzjazmu po pokonaniu Imperium Luke został jednym z bohaterów Nowej Republiki. Jako pierwszy z nowego pokolenia Rycerzy Jedi miał w wielu sprawach decydujący głos, często doradzał rządowi, między innymi z Mon Mothmą, czy Admirałem Ackbarem na czele.

W roku 5 ABY Skywalker stoczył pojedynek ze szkolonym niegdyś przez Palpatine'a, Lordem Jerekiem. Mroczny Jedi początkowo chciał zabić młodzieńca błyskawicami Mocy, ten jednak zdołał się przed nimi obronić, korzystając z Absorpcji Mocy. Następnie obaj włączyli miecze. Luke'owi z niewielkim trudem udało się pokonać i rozbroić Jereca.

Krótko po pokonaniu Jereca, Luke zwrócił uwagę na czyny, jakich dokonał Kyle Katarn, który stoczył pojedynek z grupą mrocznych Jedi dowodzonych przez Jerceca. Katarn pokonał ich wszystkich. Okazało się, że ma on ogromny potencjał do zostania wielkim Jedi. Luke zaproponował Kylowi szkolenie. Ten jednak odmówił, z obawy przed Ciemną Stroną.

W czasie trwania ofensywy Wielkiego Admirała Thrawna pobierał przez krótki czas nauki u tajemniczego Mistrza Jedi Joruusa C'baotha. W kilka lat później pomagał Kyle'owi Katarnowi walczyć z Desannem oraz innymi Mrocznymi Jedi, bronił wcześniej przez siebie założonej Akademii Jedi przed atakiem sił imperialnych.

Przez wiele następnych lat szkolił młodych adeptów, brał udział w wojnie przeciw Yuuzhan Vongom, na skutek misji na Nirauan ożenił się z Marą Jade, a potem miał z nią dziecko Bena Skywalkera.

Ciekawostka:

W znanej grze SW the force unleashed występuje postać pod nazwiskiemStarkiller. Twórca Star Wars Greogor Lucas w pierwszej fazieprojektu nazwał Luke'a Starkiller bo wiemy że pierw była IV część;) Prawda że Skywalker bardziej pasuje???


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Padme Amidala wikipedia

niedziela, 22 stycznia 2012 22:08

Padmé Amidala

Postać z Gwiezdnych wojen
Padmé Amidala
Padmé Amidala
Kostium Amidali
Data urodzin 46 BBY
Data śmierci 19 BBY
Ranga Królowa Naboo, Senator Naboo
Planeta Naboo
Rasa Człowiek
Płeć Kobieta
Wzrost 1,65 m
Kolor włosów Ciemny Brąz
Kolor oczu Brązowe
Przynależność Stara Republika
Pojazd Brak
Broń Blaster
Aktor Natalie Portman (Epizod I-III), Grey DeLisle (głos – serial wojny klonów)

Padmé Naberrie Amidala – fikcyjna postać z Gwiezdnych wojen (epizody I-III). W filmach grana była przez Natalie Portman.


Biografia

Królowa Naboo

Kończąc 13 rok swojego życia, Padmé Amidala została królową planety Naboo. Nosiła charakterystyczny, czerwony strój królewski, złoto-czerwony diadem z wplecionymi weń włosami. Miała podobną do siebie służkę o imieniu Sabé (grała ją Keira Knightley), która czasem w niebezpiecznych sytuacjach zajmowała jej miejsce jako dublerka. Gdy miała 14 lat, w wyniku inwazji sił Federacji Handlowej na jej rodzinną planetę, dostała się do niewoli sił federacyjnych. Wkrótce jednak została uwolniona przez mistrza Jedi Qui-Gon Jinna i jego ucznia, Obi-Wana Kenobiego. Postanowili udać się na Coruscant, aby wziąć udział w obradach Senatu Galaktycznego i poruszyć tam sprawę Naboo.

W czasie podróży zatrzymali się na planecie Tatooine, aby naprawić uszkodzony podczas ucieczki z okupowanej Naboo statek. Pod przebraniem swojej własnej dwórki, Padmé udała się razem z Qui-Gonem, droidem R2-D2 i Gunganinem Jar Jar Binksem do miasta Mos Espa. Poznała tam młodego, 9-letniego niewolnika – Anakina Skywalkera – pracującego u swojego pana w sklepie z częściami. Chłopiec zaproponował im schronienie w swoim domu, w którym mieszkał z matką – Shmi Skywalker.

Dzięki wygranej chłopca w wyścigu ścigaczy Boonta Classic grupie udało się zdobyć niezbędne części do naprawy statku i odlecieć z Tatooine wraz z Anakinem. Amidala bezskutecznie próbowała uzyskać pomoc dla swojej ojczyzny w Senacie Galaktycznym na Coruscant. Przekonana przez Palpatine'a (reprezentanta sektora Chommel - a więc i planety Naboo - a w rzeczywistości Mrocznego Lorda Sithów) złożyła wotum nieufności wobec Wielkiego Kanclerza Finisa Valoruma. Mężczyzna został pozbawiony urzędu i wkrótce okazało się, że Palpatine jest jednym z trzech nowych kandydatów na to stanowisko. Padmé nie miała jednak czasu na polityczne gry, gdyż wiedziała, że z każdym dniem ginie coraz więcej jej rodaków. Postanowiła więc, wraz z towarzyszącymi jej Jedi, udać się ponownie na Naboo, aby spróbować wywołać powstanie. Połączone siły ludzi i Gungan stoczyły tam ostatecznie zwycięską walkę z droidami Federacji, wyzwalając planetę z jej rąk.

Senator Naboo

Padmé bardzo się zaprzyjaźniła z młodym Anakinem, lecz gdy Obi-Wan przyjął go na swojego ucznia, Skywalker musiał przenieść się na Coruscant, aby szkolić się na przyszłego rycerza Jedi. Kilka lat później Amidala zrezygnowała ze stanowiska królowej, mimo że poddani chcieli przedłużyć jej dożywotnio kadencję. Została senatorem, zajmując miejsce dawnego senatora Naboo, Palpatine'a, który stał się Wielkim Kanclerzem Republiki.

Tuż przed rozpoczęciem wojen klonów dojrzały już Anakin Skywalker dostał za zadanie chronić senator Padmé. Podczas wspólnego pobytu w posiadłości na Naboo oboje zakochali się w sobie, mimo różnicy wieku i ciążących na nich obowiązków. Amidala bała się jednak do tego przyznać. Zdecydowała się wyznać swoją miłość dopiero na arenie planety Geonosis, gdzie wraz z Anakinem miała zostać stracona za szpiegowanie Konfederacji Niezależnych Systemów, która produkowała na tej planecie armię do walki z Republiką. Z opresji wyciągnęli bohaterów rycerze Jedi i siły nadesłane przez Republikę. Rozpoczęła się bitwa o Geonosis, w której Padmé brała czynny udział. Pod koniec Ataku Klonów kobieta bierze z Anakinem potajemny ślub.

Apogeum

Trzy lata później (Zemsta Sithów) krwawa wojna pomiędzy Republiką a Separatystami powoli osiąga swoje apogeum. Padmé w czasie tych wydarzeń spotykała się z Mon Mothmą i Bailem Organą, którzy podobnie jak ona doszli do wniosku, że trzeba usunąć z urzędu Palpatine'a, zagarniającego coraz większą władzę. Delegacja 2000 była zaczątkiem Sojuszu Rebeliantów, utworzonego wiele lat później.

Tymczasem Anakin przeżywał w snach okropne wizje, w których widział Padmé umierającą w połogu. Aby nie dopuścić do jej śmierci, przyłączył się do Palpatine'a, który ujawnił przed nim swoją prawdziwą tożsamość - Mrocznego Lorda Sithów - i obiecał, że nauczy go posługiwać się Ciemną Stroną Mocy, co pozwoli mu na uratowanie ukochanej. Anakin wpierw zabił wszystkich Jedi w świątyni na Coruscant, a następnie z polecenia Imperatora poleciał na Mustafar. Obi-Wan chciał odszukać Anakina, by go zabić (gdyż stanowił zbyt duże zagrożenie), ale Padmé nie miała odwagi powiedzieć mu, gdzie udał się jej mąż. Zaniepokojona tym, co usłyszała, sama udała się na Mustafar. Z sytuacji skorzystał Kenobi, który zakradł się na jej statek. Padmé dotarła na planetę i zarzuciła Anakinowi, że nie jest już tą samą osobą, którą znała, że zabił młodzików Jedi na Coruscant. Anakin próbował ją pocieszyć i zapewnił, że razem mogą władać galaktyką. Kobieta nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. W tym momencie na scenie pojawił się Obi-Wan. Wściekły Skywalker był przekonany, że Padmé sprowadziła jego byłego mistrza, aby go zabił i zaczął ją dusić w gniewie dzięki Mocy. W końcu puścił ją i zarzucił Obi-Wanowi, że nastawił ją przeciwko niemu. Podczas długiego pojedynku pomiędzy mistrzem i uczniem (który Anakin przegrał, a jego ciało zostało znacznie uszkodzone) Padmé była nieprzytomna. Po całym zajściu Kenobi zabrał ją na pokład statku i udał się na asteroidę Polis Massa.

Tam Padmé urodziła bliźnięta - najpierw Luke'a, potem Leię - nadając im przy okazji imiona. Podczas porodu obecny był Kenobi, mistrz Yoda i Bail Organa. Z nieznanych przyczyn Padmé zaczęła umierać - droid medyczny powiedział Obi-Wanowi, że kobieta "straciła wolę życia". Przed śmiercią zdążyła przekazać Obi-Wanowi, iż wierzy, że w Anakinie wciąż jest dobro.

Pochowano ją na jej ojczystej planecie Naboo. W pogrzebie uczestniczyli wszyscy mieszkańcy planety Naboo. Faktu narodzin jej dzieci nie podano nigdy do publicznej wiadomości, aby strzec dzieci przed ich ojcem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Star Wars: The Force Unleashed - czyjas recenzja

środa, 04 stycznia 2012 15:50

Star Wars: The Force Unleashed - recenzja

Środa, 01.10.2008, godzina 17:00, autor: Hakken

Polowanie na Jedi

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...

Tymi słowami w roku 1977 rozpoczął się pierwszy film z cyklu o Gwiezdnych Wojnach - Epizod IV, Nowa nadzieja. Od tego czasu te kilka wyrazów zapowiedziało już sześć filmów fabularnych, kilka rysunkowych i sporo gier komputerowych. Nie ma chyba osoby, która by nie znała Gwiezdnych Wojen, a wiele z nich jest wiernymi fanami tak sagi, jak i samego uniwersum.

Nie powinno zatem nikogo dziwić, że dokładnie tymi słowami, "wyjeżdżającymi" z dołu ekranu, rozpoczyna się najnowsza gra Lucas Arts - Star Wars: The Force Unleashed. Trzeba przyznać, że jest ona swego rodzaju fenomenem. W kilka dni po jej wydaniu sprzedała się w nakładzie ponad półtora miliona egzemplarzy, co uczyniło z niej najlepiej sprzedającą się grę z pod tego znaku wszechczasów, jednakże patrząc na opinie krytyków, ciężko to zrozumieć. Przeciętna ocen w Internecie wynosi mniej więcej 71%, czyli wcale nie jakoś rewelacyjnie. Oczywiście nie jest to zły wynik, ale po grze tak oczekiwanej można było spodziewać się więcej.

Moc wyzwolona

Co zatem wpływa na tak rozbieżne zdania recenzentów i zwykłych graczy oraz na czym polega fenomen tej gry? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta, podobnie jak rzetelna ocena TFU. Można powiedzieć, że tytuł ten jest pełen sprzeczności; raz oszałamia i nie pozwala oderwać się od ekranu, a kiedy indziej z kolei sprawia, że ma się ochotę wyrzucić pada za okno. Oczywiście wyniki sprzedaży są ogromną zasługą marketingu. Wszak bum na tę grę rozpoczął się na długo przed tym, zanim ona w ogóle powstała. Zresztą nie ma się co dziwić fanom, skoro zapowiadał się nie tylko pierwszy od dawna gwiezdno-wojenny tytuł akcji przeznaczony na konsolę, ale również pierwszy, w którym z założenia gra się Sithem. Do tego zapowiadane cuda technologiczne, które można w grze zobaczyć, również musiały stanowić mocny wabik.

Z drugiej jednak strony produkt końcowy daleki jest od ideału i posiada sporą ilość mniejszych i większych błędów oraz niedoróbek, nie ma się więc co dziwić krytykom, że i noty nie były najlepsze. Jednakże, jak to często bywa, rzeczywistość weryfikuje wszystkie abstrakcyjne oceny. Przyjrzyjmy się zatem zaletom i wadom tej gry.

Jasna strona

Przede wszystkim należy powiedzieć jedno: ta gra potrafi przykuć do telewizora. Grając w nią, zauważa się jej wszystkie ciemne strony, ale jakoś zazwyczaj nie ma czasu zwracać na nie uwagi w natłoku akcji. Zaczyna się bowiem naprawdę z przytupem, gdyż wcielamy się w postać samego Lorda Heł. to znaczy Dartha Vadera. W krótkim wstępie dziejącym się na Kashyyyk, czyli rodzimej planecie Wookiech, mamy możliwość zapoznać się z podstawowym sterowaniem oraz dowiedzieć się, w jaki sposób Mistrz Sith odnalazł swego ucznia. Mimo że duszenie kudłatych stworów za pomocą mocy jest bez wątpienia fajne, to cała zabawa zaczyna się dopiero wtedy, gdy zaczynamy grać Starkillerem, czyli głównym bohaterem fabuły.

Po raz pierwszy w historii gier komputerowych osadzonych w uniwersum gwiezdnych wojen dostajemy w swoje ręce postać od początku będącą Sithem. Oczywiście mrocznym Jedi można był zagrać już chociażby w Knights of the Old Republic, ale każdy kto tego próbował wie, jaka to była mordęga. Tymczasem tutaj od razu nasza postać dzierży czerwony miecz świetlny i nie ma skrupułów dotyczących niszczenia i zabijania. Co więcej, służymy samemu Darthowi Vaderowi jako zabójca Jedi, którzy przetrwali Wojny Klonów. Jednak naszym głównym celem jest pomóc mrocznemu Lordowi w zabiciu Impreatora Palpatine, by móc miast niego rządzić galaktycznym imperium. Sama fabuła nie jest może zbyt skomplikowana, ale z drugiej strony jest całkiem znośna. Mamy tu zdradę, morderstwa oraz pełno walk na miecze świetlne, czyli to wszystko, co tygrysy lubią najbardziej. Bohaterowie niezależni przedstawieni są bardzo dobrze i naprawdę można polubić nieodłącznych towarzyszy Starkillera, czyli cały czas próbującego go zabić holo-droida Proxy oraz piękną panią pilot Juno Eclipse. Ponadto nie oszukujmy się - w tej grze to nie fabuła się liczy najbardziej. Wszystko bowiem czego pragniemy to...

Moc, Moc, nieograniczona Moc!!!

A Mocy dostajemy tu wręcz w nadmiarze. Nie było jeszcze gry, w której moglibyśmy w taki sposób z niej korzystać. Zapomnijcie o wszystkim, co do tej pory widzieliście; Force Unleashed naprawdę pod tym względem rządzi niepodzielnie. Moc jest tu odpowiedzią na wszystkie twoje problemy, a jako że gra się Sithem, nie trzeba przy tym zawracać sobie głowy, czy aby na pewno wykorzystujemy ją w słusznej sprawie. Na pewno jest słuszna, ponieważ jest nasza.

Cała gra skonstruowana jest w ten sposób, by jak najlepiej oddać użycie Mocy. Mamy tu bowiem znany i lubiany silnik fizyki Havoc oraz zupełnie nowe narzędzie, jakim jest Digital Molecular Matter DMM odpowiada między innymi za to, w jaki sposób różne materiały reagują na kolizje oraz model zniszczeń. Dlatego też zupełnie inaczej zachowuje się pękające drewno, tłukące się szkło a jeszcze inaczej drąca się plecha. Twórcy gry postarali się wykorzystać jak najwięcej zabaw z fizyką. W tym celu umieścili sporo różnych łamigłówek, w których zazwyczaj musimy wywnioskować co na czym postawić, aby dostać się do kolejnego holocronu. Nie jest to może bardzo nowatorskie, gdyż podobne rozwiązania widzieliśmy już choćby w Half-Life 2, niemniej wciąż sprawia to sporo frajdy.

Momentem, w którym te wszystkie technologiczne cuda przydają się najbardziej, jest walka. A tej mamy tu bardzo, bardzo dużo. Twórcy gry zadbali o to, by młócka nie znudziła nam się zbyt szybko. Dlatego też mamy do swojej dyspozycji bardzo duże ilości spektakularnych kombosów i sposobów na użycie Mocy. Naprawdę, nie ma to jak unieść przeciwnika w powietrze, przebić rzuconym mieczem świetlnym, naelektryzować błyskawicą, po czym cisnąć jak szmacianą lalką w jego towarzyszy, by eksplodując, pociągnął kilku z nich ze sobą do grobu. Zaiste, to nigdy się nie nudzi.

Jednak nie może być zbyt łatwo, więc nie od razu dostajemy te wszystkie cudeńka. Rozwijamy je w czasie gry za zebrane z pokonanych wrogów Punkty Mocy, otrzymujemy w kluczowych momentach scenariusza oraz uczymy się ich z porozrzucanych tu i ówdzie holocronów. Nie trzeba się jednak obawiać - tej grze daleko do rasowych cRPG, a rozwój postaci nie przeszkadza, a wręcz pomaga w wykreowaniu postaci, jaką naprawdę ma się ochotę grać. Jeśli jednak jesteśmy przy elementach typowych dla gier fabularnych, należy tutaj wspomnieć o strojach i mieczach świetlnych. Przyznajemy, że twórcy nie próżnowali i każdą misję Starkiller zaczyna w innym stroju. Co więcej, można również znaleźć kilka dodatkowych ubrań i w każdym momencie gry można się przebrać. Podobnie jest z mieczem świetlnym - zdobywając różne kryształy, możemy nie tylko zmieniać jego kolor, ale również dawać dodatkowe właściwości przydatne w walce. To wszystko sprawia, że naprawdę chce się wykonywać poboczne zadania oraz szukać po wszystkich zakamarkach poukrywanych holocronów.

Jest jeszcze jedna rzecz, która nie może się nie podobać w tej grze - piękny żyjący świat. Mamy tu wspaniałe, oszałamiające wręcz swoją urodą lokacje, takie jak grzybowy świat Felucia czy też planeta-złomowisko Raxus Prime. Co więcej, bardzo często jesteśmy tutaj trzecią, niespodziewaną stroną konfliktu, dzięki czemu mamy okazję obserwować niekiedy całkiem spore potyczki od tak klasycznych, jak szturmowcy przeciwko rebeliantom, po całkiem egzotyczne, jak choćby zbieracze złomu kontra ożywione Mocą konstrukty.

Ciemna stronaNie wszystko jest niestety takie wspaniałe, jakby się z początku wydawało. W miarę upływu czasu spędzonego nad grą zaczyna się dostrzegać niestety również jej wady, które to potrafią być naprawdę irytujące i psuć przyjemność płynącą z grania. Tymi, które najpierw rzucają się w oczy, są oczywiście wszelkie błędy techniczne. Dość szybko da się zauważyć, że nie wszystko jest w The Force Unleashed takie piękne. Cała gra zrobiona jest dość nierówno i obok świetnych lokacji, takich jak wymienione już Rexus Prime czy Felucia, mamy również zupełnie nieudane, takie jak choćby Kashyyyk. Nie tylko jest ona dużo gorsza koncepcyjnie, ale również wydaje się mniej starannie oteksturowana, a rozpikselowane liście boleśnie kłują w oczy.

Również osławione DMM i Euphoria w niektórych miejscach sprawiają się znakomicie, lecz w innych wydaje się ich brakować. Wygląda to tak, jakby bez wyraźnego powodu zostawiono na planszach niektóre przedmioty, zupełnie niepodatne na wpływ fizyki świata. Normalnie można by to zapewne przeoczyć, ale kiedy lwia część gry polega na wyrywaniu przedmiotów ze ścian i łamaniu drzew, takie wyjątki widać niestety na pierwszy rzut oka. Co do Euphorii - ten w zapowiedziach niesamowity system odpowiedzialny za reakcje postaci sterowanych przez komputer okazał się jedynie połowicznym sukcesem. Nie zrozumcie nas źle, w większości wypadków działa naprawdę fajnie, unoszeni mocą przeciwnicy próbują się chwytać barierek lub też siebie nawzajem, ale już na przykład stojący dalej przeciwnicy nijak nie reagują na to, że rzucamy w nich ciężkimi przedmiotami i nie ruszą się w naszą stronę, by nas zaatakować. Również mimo całkiem rozbudowanego instynktu samozachowawczego brak im ewidentnie zmysłu taktycznego. Zaatakowani przez nas zachowują się zupełnie jak Smerfy podczas ataku Gargamela na ich wioskę. Rozpierzchają się i zaczynają nas bezładnie ostrzeliwać lub też bezmyślnie rzucają się na nas z bronią białą, przez co czujemy się zazwyczaj jak kot, który wpada w stado myszy. O ile takie zachowania pasują jeszcze do grzyboludów z Felucii, to już widziane u szturmowców czy rebeliantów budzą po prostu niesmak.

Jeśli chodzi o walkę, to popełniono tu jeden - acz bardzo poważny - grzech. Otóż to, co w założeniu stanowi centralny punkt rozgrywki, czyli pojedynki z rycerzami Jedi, jest niestety bardzo monotonny. Cały pojedynek polega na tym, by znaleźć jedną sztuczkę, na którą najbardziej podatny jest nasz przeciwnik, wykorzystywać ją jak najczęściej do momentu, w którym rozpoczyna się interaktywny filmik kończący całe starcie. Oczywiście pojedynki te mają swoje mocne strony, takie jak na przykład mocowanie się mieczami świetlnymi czy też właśnie końcowe animacje, na które mamy wpływ, ale niestety są zbyt mało dynamiczne i przez to stają się nudne. Dochodzi wręcz do tego, że większą frajdę sprawia nam pojedynek z większymi przeciwnikami, takimi jak rancory czy AT-ST, ponieważ są dużo szybsze i dzięki temu w całości bardziej efektowne.

A saga trwa...

Jak więc widzicie, nie jest łatwo jednoznacznie ocenić tę grę. Z jednej bowiem strony, sami będąc fanami Gwiezdnych Wojen, mieliśmy olbrzymią frajdę z grania w ten tytuł, a z drugiej strony jego wady są zbyt poważne, by przejść nad nimi do porządku dziennego. Tak czy inaczej, Star Wars: The Force Unleashed jest grą niezłą, choć nie do końca spełnia nadzieje w niej pokładane. DMM i Euphoria są narzędziami posiadającymi naprawdę spory potencjał, ale ewidentnie ich twórcy nie do końca wiedzieli jak je w pełni wykorzystać. Walka z innymi Jedi jest z jednej strony dość monotonna, ale też interaktywne animacje, które je kończą, z nawiązką nam wszystko wynagradzają.

Podsumowując, Star Wars: Force Unleashed dla fanów jest pozycją wręcz obowiązkową, ci, którzy Gwiezdne Wojny lubią, też nie poczują się grą zawiedzeni, a ci, którzy ich nie lubią, lepiej aby tego tytułu w ogóle nie dotykali. Miejmy nadzieję, że wszelkie wady zostaną naprawione w przyszłych częściach, bo z takimi wynikami sprzedaży nie mamy wątpliwości, że takie nadejdą. Zatem saga będzie trwać nadal. Niech moc będzie z Wami.

Moja ocena:

Gdy zaczęłam w to grać zatkało mnie! Gra jest boska! Grafika, sterowanie, fabuła! Absolutne cudeńko!!! Pierwsza misja w której gramy Starkillerem się rozkreca. Na początku byłam wkurzona bo mapka mi sie rypała i to wada w tej grz jak cię cofnie ale gdy dochodzisz do momentu walki z Jedi to wiesz że to najlepsza gra z seri SW. Jej wada jest dlugość ale jest spoko. Osobiście polecam.

Podsumujmy:

+świetna grafika, dobre sterowanie, fajna fabuła, to gwiezdne wojny

-jest za krótka, mapka się rypie

   Moja ocena:    8,5/10


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 22 września 2014

Licznik odwiedzin:  821  

Dnie

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Przepisane z pamietnika

SW rządzi!!!

Blog na temat zajefajnego filmu!

Gadanie...






zobacz wyniki

guugle.pl

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Wiec....

Odwiedziny: 821

Wizytówka


ptaszek_m1

Cóż, jak od razu można po zdjęciu zauważyć, bardzo lubię Assassin's Creed. No, bardziej kocham Star Wars. Ogólnie mam 3 blogi: recenzujący, z opowiadaniami i o SW;). Lubie gry komputerowe, filmy, książki i jeszcze więcej;) ^^ Magdzia^^

Facebook:)

Ankieta

Którą postać Star WArs lubisz naj?






Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl